Firma dziękuje

Lutz Hübner

Jeśli oglądaliście „Adwokata diabła” lub „Firmę” wiecie, że wymarzona praca może stać się piekłem…
Zasłużony pracownik pewnej firmy zaproszony zostaje do jej domu weekendowego. Powody nie są mu znane, ale domyśla się, że może chodzić o awans lub wypowiedzenie, zwłaszcza że zmieniło się kierownictwo. Początkowo jego młodsi współpracownicy stwarzają iluzję, że zaproszono go w celach wypoczynkowych.
Mężczyzna nie jest świadomy, że niezobowiązujące spotkania, rozmowy i rozrywki to sposób na sprawdzenie go jako pracownika. Krusenstern  poddawany jest przez nowe kierownictwo firmy brutalnej socjotechnice, której prawdopodobnie ulega większość ludzi w epoce technokracji. Jest niczym Józef K. XXI wieku.
To podlana komizmem gorzka opowieść o świecie korporacji, ludzkich trybików, niezrozumiałych gier i wyścigu szczurów, okrutnych mechanizmach rynkowych i świecie, w którym rządzi System.
 
Lutz Hübner jest nagradzanym autorem ponad 30 sztuk teatralnych. Jego twórczość określa się mianem well-made-plays, czyli sztuk dobrze skrojonych, które uczyniły go jednym z  najczęściej wystawianych współczesnych autorów na scenach niemieckich.
Prapremiera spektaklu „Firma dziękuje” miała miejsce w 2011 roku w Staatsschauspiel w Dreźnie.

Premiera: 3 październik 2014

TŁUMACZENIE: Herbert Kaluza, Marek Gierszał

OBSADA:

ADAM KRUSENSTERN: Piotr Cyrwus/Rafał Dziwisz

SANDOR MEYER: Marcel Borowiec/Otar Saralidze

JOHN HANSEN: Krzysztof Pluskota/Mariusz Zaniewski

ELLA GOLDMANN: Dorota Segda/Ewa Kaim

MAYUMI SELO: Angelika Kurowska/Agata Woźnicka

REŻYSERIA: Marek Gierszał

SCENOGRAFIA I KOSTIUMY: Hanna Sibilski

ZDJĘCIA: Tomasz Szkodziński

RECENZJE:

"Cena bycia sobą", Iwona Pięta, "Dziennik Teatralny" 27.01.2016

"Firma dziękuje: trafiony, niezwolniony", Łukasz Badula, "kulturaonline.pl" 08.10.2014

 

 Rozmowa Gabrieli Cagiel z reżyserem Markiem Gierszałem
Gazeta Wyborcza 7.10.2014 r.

Gabriela Cagiel: Lutz Hübner funduje głównemu bohaterowi emocjonalną karuzelę. Miał pan kiedyś okazję doznać czegoś podobnego?

Marek Gierszał: Myślę, że nie aż w takim stopniu. Teatr zawsze jest jakimś podkręceniem rzeczywistości i realności. Myślę, że zwycięstwem tej sztuki jest to, że każdy człowiek może rozpoznać w niektórych momentach swoje życie. Żyjemy w państwach tak zwanych rozwiniętych, wszyscy ludzie znają problemy egzystencji, konieczności, pracy. Wiemy, że nie jest o nią łatwo i wydaje mi się, że to nam wszystkim jest w jakiś sposób bliskie. Pokazujemy coś może w formie dowcipnej, sarkastycznej, może czarnej komedii, ale jednak opowiadamy o człowieku.

W spektaklu dominują niejasne reguły gry i dość mroczny system. W tym kierunku zmierzamy?

- Tego nie wiem, ale z wypowiedzi krakowskich widzów, którzy oglądali spektakl podczas prób lub pokazów przedpremierowych, dowiaduję się, że wiele osób rozpoznaje w tym spektaklu swoją rzeczywistość. W którą stronę rozwinie się świat? Zobaczymy. To, że ludzie nie znają reguł w grze, w którą wchodzą, że wiszą jak ryba na wędce i są w systemie uzależnienia, staje się dla nas coraz bardziej zauważalne. Zarówno w Niemczech, gdzie mieszkam, jak i w Polsce. Wystarczy porozmawiać, posłuchać, porozglądać się. Pozostaje istotne pytanie o wybór: czy go mamy, czy jednak nie? Odpowiedź uzależniona jest od postawy wobec życia, społeczności, od znalezienia swojego miejsca w życiu prywatnym i zawodowym.

Pojawia się dużo pytań. Jedno z nich zadaje Ella Goldmann głównemu bohaterowi. Chodzi o konfrontację z jego systemem wartości.

- Moim marzeniem jest robienie teatru o ludziach, których jakoś on dotyczy. Istotą teatru jest zadawanie pytań. Każdy z nas musi znaleźć odpowiedź. To, co mnie w tej sztuce zachwyciło i dlaczego poprosiłem autora i wydawnictwo o tłumaczenie, to kolejne piętro, które można wyczytać i mam nadzieje, że widz je dostrzega, czyli o kondycję człowieka we współczesności. Nie chodzi tylko o to, że pan Krusenstern jest wykorzystywany przez system, bo oczywiście, że jest. Ale też o to, że on jest też częścią tego systemu. I znowu pytanie, na ile jesteśmy uzależnieni od czasu, w którym żyjemy. Czy jest w kondycji człowieka możliwość wyjścia? Stąd scenografia, która pokazuje świat zamknięty - nie wiadomo, gdzie to jest, co to za przestrzeń.

Wydaje się, że główny bohater jest w nim więziony...

- Więziony czy nie więziony? A może on sam decyduje się tkwić w tym zamknięciu? To nie jest mój pomysł reżyserski, to jest wpisane w sztukę i mam nadzieję, że to dla widza czytelne. Drugi taki temat: jawa czy sen. Znowu zadajemy pytanie: co to jest? Dla mnie głównym bohaterem tej sztuki nie jest Krusenstern, ale strach. Strach o jutro, strach przed niewiadomą, strach o egzystencję. To jest temat, który dla mnie Hübner dotknął, i jest on szalenie istotny.

Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35796,16761645,Firma_dziekuje__Ludzie_nie_znaja_regul_gry.html#ixzz3FYXKPko9

Galeria

  • scena zbiorowa
  • John Hansen - Mariusz Zaniewski, Adam Krusenstern - Rafał Dziwisz, Sandor Mayer - Marcel Borowiec
  • Adam Krusenstern - Rafał Dziwisz, Mayumi Selo - Agata Woźnicka
  • Adam Krusenstern - Rafał Dziwisz, Sandor Mayer - Marcel Borowiec
  • Adam Krusenstern - Rafał Dziwisz, Sandor Mayer - Marcel Borowiec